Po wielu bolączkach i porażkach, upokożeniach i cierpieniach… Zacząłem wygrywać !
Zapewne niewiele mówią wam te pierwsze słowa więc po krótce opowiem co i jak.
Od dłuższego czasu gramy z małżonką Olgą w Tekken’a 5 DR Online. Człowiek grał w Tekken’a od drugiej części z PSX jakoś mu to wszystko wychodziło (całkiem nieźle).Dziewczyna złapała pad’a i rozkładała mnie na łopatki niemalże za każdym razem (kobieta mnie bije …
). Próbowałem wielu technik, raz na jakiś czas udało się wygrać - radość przez najbliższe 30 sec kiedy to zostawałem brutalnie traktowany i każda z wybranych przezemnie postaci dostawała w kość – i to nieźle. Przeszedłem przez wszystkie postacie, wszystkie techniki znalazło się kilka które dawały radę lecz gdy Ona zmieniała postać ja się rozkładałem … Ciche załamanie momentami poprostu odchodziłem od konsoli bo psychicznie nie dało się wytrzymać… TAK!! BOLAŁO !:P
Nie poddawałem się, co dzień kilka starć – wychodziło różnie a czasami kończyło się obiecanymi słowami „nie gram już z Tobą”. Poprzez załamania, krótkie zwycięstwa i radości – i znów dół emocjonalny i tak do obrzygania. Dodatkowo starałem się trenować Online gdzie okazuje się naprawde nieźle mi szło. W walce z Olgu – kolejny wpier**ol. Bleeee…
Gdy patrzyłem jak wybiera swoją ulubioną postać (Lily) wiedziałem w głebi że będzie to moja kolejna porażka ( nie nie stosowała stałych ciosów i nie nie grała na oślep – cholernie dobrze gra..).
Ot 19 Lipca 2010 roku „nadejszła wiekopomna chwiła” ! Po kilku niefartownych rundach zacząłem wygrywać
Hwoarang - postać którą zawsze się jarałem i zawsze właśnie Jego wybierałem w każdej z części Tekken’a by wygrać ! Z małą satysfakcją patrzyłem na Olgu i jej zdołowanie po kolejnych rundach które były fackup’em oraz Lily która leżała i kwiczała . Yeeeah !
Większość z Was wyśmieje mnie ale dla mnie to naprawdę mała chwila chwały
Po ciągłych porażkach i upokorzeniach zastałem spokój i spełnienie ( w sensie że nie dostaje wpie**olu od Niej – tak dla jasności sytuacji) ^^
Dzisiaj pewnie jeszcze odbędzie się kilka „starć” z małżonką dla upewnienia się, że nie był to mój zwyczajny fart a doświadczenie i nauka na błędach.
Pad w dłoń i do walki ! „Niech ginie” xD


Dyskusja na Facebooku: